Gloria in excelsis Deo

Tamtego wieczora zakładasz suknię w kolorze wina, tę w której czujesz się, jakbyś była naga. Z zamorskiej placówki przyjeżdża JEGO córka z panem mecenasem i diabelskim pomiotem, a z tej okazji wielki cyrk ze świecami, kolędami, prezentami i choinką, która na drugi dzień wraz z pieczołowicie przygotowanymi przez ciebie dwunastoma tradycyjnymi potrawami wyląduje na śmietniku.

ON obejmuje cię z czułością i pyta, czy założyłaś majtki. Szykuje coś perfidnego, coś w swoim stylu. Nic nie można na to poradzić. Imiennik Ewangelisty lubi świętować nie po bożemu.
Prawie płaczesz z wściekłości, gdy diablica wręcza ci laurkę "dla kochanej babci", a ON bawi się w najlepsze. Pod byle pozorem idzie z tobą do kuchni, by osobiście skontrolować sprawę majtek. A kiedy prosisz, żeby zaczekał z tym do wyjścia gości, daje ci w twarz. Pije od rana i jak zwykle nic po nim nie widać. Tylko poziom testosteronu MU się podnosi. Nakręca się na seks, nakręca się na wpierdol. Przy rodzinie zachowuje się jednak nienagannie, dolewa ci wina, dyskutuje z zięciem, chwali córkę, bawi się z diablicą, rozdaje uśmiechy na prawo i lewo. Mistrz samokontroli, Mr Two-Face. "Tatuś jest taki spokojny, dziękuję ci, super razem wyglądacie, widać że jesteście szczęśliwi", mówi do ciebie JEGO córka, pomagając ci przy zmywarce.

Kiedy wizyta zbliża się ku końcowi, a diabelska córa wychodzi, by przebrać małą, ON mówi do zięcia-mecenasa, czy nie miałby ochoty się z tobą zabawić. - Jak sobie pójdziecie - kontynuuje twój czarujący mąż - będę ją pieprzył do bólu. Jeden raz więcej nie zrobi jej różnicy, więc do dzieła, bądź mężczyzną, zięciu. 
Pan mecenas nie wie, co się dzieje. Pan mecenas nie jest przyzwyczajony do takich rozmów. Na co dzień nie ma do czynienia z socjopatami, jest wszak specjalistą od banków, finansowych przekrętów i niepłacenia podatków. Pan mecenas przez cały wieczór gapił się na twoje cycki, a teraz udaje że nie wie, o czym się do niego mówi. Robi ci się niedobrze, w ten szczególny sposób. ON chwyta cię za nadgarstek i miażdży w stalowym uścisku. - Pokaż mu - syczy. 
Podwijasz sukienkę, a pan mecenas patrzy jak sroka w gnat, ale udaje święte oburzenie (zaraz przyjdzie tu twoja córka z wnuczką) i odrazę (nie będę się bawił w wasze popierdolone gierki).

I'll be your plastic toy.
For you.

Today, I consider myself the luckiest man on the face of the earth

Płaczesz? Płacz! Smutno ci, jesteś przybita, zdołowana, chce ci się rzygać. Dość, dość. Wyj, rozdzieraj szaty, uderzaj czołem w ścianę, tak. To nic wielkiego, taki mały dramat. Ponury Szatan pijany bardziej niż zwykle. Bluzga soczyście po niemiecku. Szkło brzęczy ostrzegawczo. Twoja skóra jest wprawdzie cienka i przezroczysta, ale krwawi obficie. HE's really sick twisted fuck. A time bomb waiting to go off. Jutro nie czeka was nic. 
Jeszcze tylko dziś, dziś.