It’s not life, it’s just an existence, jumping from one moment to the next with no idea of the past, and no plan for the future

Miłość nie jest radością, brak jej pokory. Nie zna litości. Jest pełna pychy i domaga się poświęceń. Zazdrość to jej drugie imię. Pragnie wyłączności.

Oto dokonuje się twoja egzekucja, stajesz na szafocie. Nie skamlesz o łaskę, zasługujesz na to, co cię spotyka. Masz oczy otwarte, czołem celujesz w niebo. Wyzywasz boga na pojedynek. Śmiejesz się mu w twarz.

Listen to me, mister. You’re my knight in shining armor. Don’t you forget it.

Las odpoczywa, posrebrzony mrozem oddycha płytko, poświstuje przez sen. W tę noc tulisz się do NIEGO, a ON szepcze w ciemnościach o wszystkich świństwach, których dokonał za dnia. Czasem próbujesz przypomnieć sobie, co było PRZEDTEM. Czas prosty przeszły: biały chleb i czarna kawa, błękitne niebo, klucz i zamek, noc i sen, modlitwa i praca. Żałujesz? Żartujesz?
Poniżanie i bicie: nie tak dziewczyna wyobraża sobie miłość. A potem ktoś pokaże jej ciemną stronę księżyca. Między światłem a mrokiem nie istnieje już żadna granica.
Dłonią sięgasz nieba, a stopami dna. 




We’ll always have Paris

Tamtego dnia powietrze ma zapach dna rzeki, drzewa dławią się wilgocią, szarpią gęstą, białą watę, wściekle klną, wzywając na pomoc wiatr.
Lecz mgła jest dziś twoim sprzymierzeńcem: ukrywa cię, głaszcze, przytula. Twój oprawca dziś już cię nie znajdzie. Znudzi go zabawa w chowanego. Ale teraz ryczy jak głodny lew.

Znać umiar i granice. Wyprzedzać każdą JEGO myśl. Zachować wiarę.

Patrzenie w słońce grozi ślepotą. Czy jesteś gotowa zanurzyć się w mroku?




Ready to get lost in open space...