I picture cracking her lovely skull, unspooling her brain, trying to get answers

Otwierasz szeroko okna, wpuszczasz do środka gęstą, zieloną wilgoć, omszałe powietrze oblepia cię jak pajęczyna. Las jest teraz na wyciągnięcie ręki. 
Czujesz jej gorący oddech na karku. Za chwilę usłyszysz, jak bardzo jej przykro, ona naprawdę nie chciała. Zawsze wiesz, jakie słowa zaraz padną. Czujesz się jak bohaterka harlequina, który ktoś czyta wciąż na nowo. A ty chciałabyś łamać schematy. Twoje imię to Bunt. I wiesz, że twoja mission impossible skazana jest na niepowodzenie. 
Jeszcze czujesz jej smak na języku. Jest nienasycona: miała już prawie wszystko, a wciąż chce więcej. Nie domyśla się nawet, że "prawie" to wszystko, co może dostać. Nie powiesz jej, co jest za opuszczoną kurtyną. Nie powiesz jej o wyciu lasu walczącego z oszalałą wichurą. Nie od ciebie dowie się, jak wygląda prawdziwa twarz diabła. I że ten diabeł siedzi w tobie,  i jest z żelaza, i jest ze stali.
Wciąż czujesz jej dłonie. Prężysz się jak kot. Jak jeden z tych dzikusów, które grasowały w okolicy. 
Zanim porwał je wiatr.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz