það er svo gott að vera hér

i choć daleko ci do poprawności, a mizoginia to twoje drugie imię, niewygodna jest ci myśl o mężu stanu znęcającym się nad rodziną; spierałaś się z NIM w śmiesznej obronie moralności, dopóki nie wyszydził cię tak, że musiałaś ustąpić. Śmieszne są ludzkie przekonania, tak jak śmieszny jest strach, lubieżność, zawiść, pycha, wiara, miłość... et omnia vanitas.

Las znowu zgęstniał, obudziły się demony. Drzewa rozdrapały niebo do czerwoności, aż lunęło lodowatym deszczem, ścieżki zamieniły się w rwące strumienie. Ślizgałaś się po uciekającej spod stóp ziemi, zderzałaś się z drzewami zagradzającymi ci drogę, las bawił się z tobą w berka i w podchody, zastawiał pułapki. Las zawsze stał po JEGO stronie. Nie sposób od nich uciec, dopadną cię wszędzie. Boga tu nie ma, nigdy nie było.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz