You can speak to me like an adult, Tom

Tego dnia, jak co roku, pamiętasz  o imieninach tamtego mężczyzny, którego kiedyś kochałaś. Lecz z każdym rokiem to pamiętanie jest coraz bledsze, traci zapach i kolor jak liść schowany między kartami książki.  I ta miłość, która kiedyś była najważniejsza, dziś jest tylko zbiorem wspomnień. Te dobre są pamiętaniem jego szczupłych, zgrabnych dłoni, nieco krzywego uśmiechu, niebieskich oczu w oprawie bardzo ciemnych, niemal kobieco długich rzęs, niesfornych blond włosów, surowych męskich rysów twarzy, głosu, który przyprawiał cię o dreszcze, gdy się do ciebie zwracał.  Te złe wspomnienia to jego słowa: wykorzystałem cię, chociaż nie chciałem.  I tamta ostatnia noc, która nie chciała mieć końca, pijana i głośna, duszna od zapachów spoconych ciał, wijąca się niczym kocica w rui, noc wielkiej gali miłosnych zapasów bez blasku reflektorów, ale równie bolesna i krwawa jak pojedynek gigantów w tv. A kiedy wreszcie noc ucichła, a poranne słońce rozbudziło się od oszalałych ptasich treli, tamten mężczyzna odprowadził cię do pierwszego dziennego autobusu, miał na sobie tylko krzywo zapiętą koszulę, dżinsy, wsunięte na bose stopy mokasyny i twój intymny zapach , i wiedzieliście, że to ostatni raz, że już nigdy




- Żałujesz?
- Kiedy ty o to pytasz, to żałuję.
- Taki był dobry?  Lepszy ode mnie?
- Był dobrym człowiekiem.
- Bo cię nie chciał?
- Nie pasowałam do jego prostego, normalnego świata.

3 komentarze:

  1. Anonimowy21:10

    Pani wiąż jest w tym samym miejscu (co ja).
    S-ka86

    OdpowiedzUsuń
  2. Anonimowy21:11

    Pani wiąż jest w tym samym miejscu (co ja).
    S-ka86

    OdpowiedzUsuń