Fasten your seatbelts. It’s going to be a bumpy night.

Powiedziałaś, że chce ci się rzygać i poszłaś do łazienki. Czułaś na plecach jej wzrok. Zamknęłaś drzwi, ale nie weszłaś do kabiny. Czekałaś na nią. Zdziwiła się. Próbowała ukryć zmieszanie. Jej długie, szczupłe palce pod strumieniem zimnej wody. Twoja dłoń na jej włosach.
Jej usta były ciepłe. Wasze języki poruszały się wolno, tak jakby czas was nie obchodził. A obchodził tylko ciebie. Chciałaś szybko. Pachniała proszkiem do prania i szamponem. Chemiczny zapach kobiety. Jej prawdziwa natura ukrywała się w bieliźnie. Nie wątpiłaś, że pod spodem miała czarne koronki, chociaż była ubrana w podarte dżinsy. Nie protestowała, gdy rozpięłaś jej pasek i włożyłaś rękę między jej uda. Drgnęła nieprzyjemnie zaskoczona dopiero gdy brutalnie wdarłaś się do jej wnętrza. Cztery palce na raz. "Przestań". Chciała się odsunąć, ale trzymałaś ją w mocnym uścisku, przypartą do lustra.
Kiedy spojrzałaś na swoje odbicie, była tam obca twarz, ktoś kogo nie znałaś, a kto małpował twoje ruchy.
Na dworze było jasno jak w dzień. Wiedziałaś to, choć nie mogłaś potwierdzić. Okna były przecież szczelnie zasłonięte. Przebłysk świadomości tak silny, że przestraszyłaś się, że trzeźwiejesz. Kto porusza tą lokomotywą?
Pamięć tej nocy pełna jest czarnych dziur. Pamiętasz, jak chciałaś wepchnąć jej głowę do sedesu. Trzymać mocno wierzgające ręce. Szarpać za włosy. "Ja pierdolę, jesteś jebnięta!". Śmiałaś się głośno, aż zachrypłaś.
Gardziłaś sobą i nią.
Syczała jak przydepnięta czubkiem buta żmija. Szarpała się i pluła.
Wytyczyłaś nową orbitę. Odkryłaś obce gwiazdozbiory. Słońce zmieniło położenie.  Ustaliłaś ponad wszelką wątpliwość, że Kopernik się mylił. Smutny pan w peruce miał zawroty głowy, a jego kochanka miała brudne nogi.

5 komentarzy:

  1. Counterfeit21:02

    Nieźle, całkiem nieźle!

    OdpowiedzUsuń
  2. Counterfeit09:07

    Czasami remedium jest po prostu solidne rżnięcie.

    OdpowiedzUsuń
  3. Na tym poziomie to nie pomaga.

    OdpowiedzUsuń
  4. Counterfeit09:40

    oj tam, oj tam.

    OdpowiedzUsuń