Go ahead, make my day

Już późno. Śpij. Wygrzeb sobie jamę w liściach, zwiń się w kłębek lub zamień się w kamień. Zapomnij o wszystkim. Świat już dawno o tobie nie pamięta.
Niebo miało kolor oberżyny. Drzewa drapały je swoimi nagimi, suchymi gałęziami. Las pluł czerwienią zachodzącego słońca. Nie patrzyłaś już na NIEGO, kiedy zaciskał swoje piękne, eleganckie dłonie na twojej szyi. Nawet nie bardzo bolało.
Miałaś przeświadczenie, że tym razem  nie zwolni uścisku. Że wreszcie będzie koniec. Ale i tym razem darował ci życie. Nawet przepraszał. Tłumaczył się problemami. Przecież czytasz gazety, nie jesteś głupia.
Nic nie mówiłaś, nie chciało ci się. Nawet kiedy podwinął ci spódnicę i rozerwał rajstopy razem z majtkami. Poruszał się szybko, jakby chciał uporać się z nieprzyjemnym obowiązkiem. "No powiedz coś, nie zachowuj się tak, przecież nic się nie stało, przepraszam".
"Zabij mnie", powiedziałaś niewyraźnie przez opuchniętą wargę. Musiałaś powtórzyć jeszcze kilka razy zanim zrozumiał. Wtedy zaczął się śmiać - Why so serious? - "ty już jesteś trupem, dziecinko, czy można zabić trupa?".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz