Carly don't be sad

Budzi cię chłód. Zimna posadzka,otwarte okno, szum deszczu. "Zawsze pada deszcz", przemyka ci przez obolałą głowę. Pstryknięcie włącznika. Lodowate światło brutalnie obnaża nagość twojego łona. W ustach czujesz metaliczny, tak dobrze znany smak. Krew jest także na podłodze i pod twoimi paznokciami. Boli wybity bark. ON pochyla się nad tobą. Z satysfakcją zauważasz krwawe pręgi na JEGO twarzy. Mimo bólu uśmiechasz się. ON mruży oczy jak kocur, który właśnie zamęczył mysz.
- Kochasz mnie - szydzi, patrząc na ciebie z góry.
- Nie kocham cię - chrypisz z potwornie wysuszonego gardła - nigdy cię nie kochałam. A czy można kochać słońce, deszcz i wiatr? Powietrze i wodę, które są niezbędne do naszego życia?
- Jesteś chora - mówi tonem, z którego przebija czułość i coś jeszcze.
- A ty jesteś pieprzonym sadystą, skurwysynu...

Na szachownicy pozostało niewiele figur. Biała dama trzyma czarnego króla w wiecznym szachu. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz