Atropa Belladonna

Ten nierealny świat stworzony przez narzędzie programistyczne okazuje się kiepskim azylem. Nawet najgorsze potwory są mniej niebezpieczne od NIEGO. One tylko zabijają.
ON odbiera duszę.
Are you mad? Yes. No. Are you bad?  Yes. No. Are you... I am who I am.

Wszystko jest wyjałowione z sensu. Pewność, że nic już cię nie czeka, jest przytłaczająca. Wiesz tylko jedno: w każdej chwili możesz przestać walczyć. 

Zbliża się ten dzień lutowy, w samym środku zimy, kiedy ON powie: chodź, zabieram cię na spacer. I pójdziecie do lasu, daleko, daleko, za cmentarz, tam gdzie  kończą się wszelkie ścieżki, gdzie nigdy nie zapuszczają się ludzie. Poznasz tamto miejsce po ciszy i czystości, nigdzie nie będzie pustych butelek i zużytych kondomów. ON przez całą drogę będzie cię poił whisky. Spocisz się pod grubym płaszczem zimowym, choć pod spodem będziesz ubrana tylko w cienką czerwoną sukienkę bez ramiączek. Rozepniesz płaszcz, a ON zdejmie ci go z ramion, mówiąc: nie będzie ci już potrzebny. JEGO oczy będą wielkimi czarnymi dziurami. Będziecie iść wiele godzin, aż światło dnia poszarzeje, a powietrze stanie się zimne, tak jak JEGO dłoń, którą będziesz kurczowo ściskać. Przed zachodem słońca dotrzecie na miejsce. Zauważysz, że ON ma erekcję. Ale tym razem nie będziecie się kochać. ON zerwie z krzewu garść niewielkich, cierpkich owoców.
"Zjedz, a poznasz moją tajemnicę".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz