ultima cena

Kiedy wszystko jest już przesądzone i nie ma nic do stracenia, piszesz do NIEGO:

Chcesz? Uciekniemy stąd na koniec świata. Albo jeszcze dalej. W głąb niczego. Do jądra mroku pachnącego jesiennym lasem, letnim deszczem i cynamonowymi ciastkami babci. Tam, gdzie jest ciepło i przytulnie, gdzie muzyka płynie z trzeszczących płyt. Nigdy już stamtąd nie wrócimy. W moich oczach zobaczysz odjeżdżający pociąg. Opuszczą nas wszystkie troski.

Nie będzie kiczowatych wyznań i pocałunków. Będziemy żywić się naszą krwią, substancjami które wyprodukowały nasze ciała. Samowystarczalni. Poza światem.
Będzie się nam kłaniał sam Bóg.
To my stworzyliśmy Go na swój obraz i podobieństwo.

Oto Ciało moje, oto Krew moja. 

Atropa Belladonna

Ten nierealny świat stworzony przez narzędzie programistyczne okazuje się kiepskim azylem. Nawet najgorsze potwory są mniej niebezpieczne od NIEGO. One tylko zabijają.
ON odbiera duszę.
Are you mad? Yes. No. Are you bad?  Yes. No. Are you... I am who I am.

Wszystko jest wyjałowione z sensu. Pewność, że nic już cię nie czeka, jest przytłaczająca. Wiesz tylko jedno: w każdej chwili możesz przestać walczyć. 

Zbliża się ten dzień lutowy, w samym środku zimy, kiedy ON powie: chodź, zabieram cię na spacer. I pójdziecie do lasu, daleko, daleko, za cmentarz, tam gdzie  kończą się wszelkie ścieżki, gdzie nigdy nie zapuszczają się ludzie. Poznasz tamto miejsce po ciszy i czystości, nigdzie nie będzie pustych butelek i zużytych kondomów. ON przez całą drogę będzie cię poił whisky. Spocisz się pod grubym płaszczem zimowym, choć pod spodem będziesz ubrana tylko w cienką czerwoną sukienkę bez ramiączek. Rozepniesz płaszcz, a ON zdejmie ci go z ramion, mówiąc: nie będzie ci już potrzebny. JEGO oczy będą wielkimi czarnymi dziurami. Będziecie iść wiele godzin, aż światło dnia poszarzeje, a powietrze stanie się zimne, tak jak JEGO dłoń, którą będziesz kurczowo ściskać. Przed zachodem słońca dotrzecie na miejsce. Zauważysz, że ON ma erekcję. Ale tym razem nie będziecie się kochać. ON zerwie z krzewu garść niewielkich, cierpkich owoców.
"Zjedz, a poznasz moją tajemnicę".

Level 666. Extended edition.

Level 666. Extended edition. BG zdobywa nowe specjalności, harcereczka. Udało się zdobyć nowe artefakty: jaja nietoperza, ogon żaby, ucho od śledzia. Umiesz już rozpalić ogień pstryknięciem palcami i spojrzeniem wywołać ciężką chorobę.
Ale JEMU nigdy nie dorównasz.
ON mówi: dziecinko, jeszcze dziś będziesz ze mną w piekle.
JEGO oczy są czarne, nie ma w nich światła.Uroczne oczy, pan uroczny. Czarny golf podkreśla ostrość rysów JEGO twarzy. Przyglądasz mu się, (floor mode utrudnia obserwację), podziwiasz JEGO diaboliczny, nienaturalny spokój, Monsieur Zabójczy. Myślisz o Charliem Saatchi i jego pięknej żonie: prawda lubi ukrywać się w pozorach (Be the Worst You Can Be). (Czasem ktoś pyta, jaki ON jest naprawdę, prywatnie, kiedy zdejmuje krawat i zakłada kapcie? Jest właśnie taki).